TSM kontra Cloud9: opowieść stara jak czas


Wysłane przez 2026-06-11



Zdjęcia za pośrednictwem Riot Games | Remix autorstwa Aarona Mickunasa

Cloud9 i TSM były o cal od zamknięcia najgorszego sezonu w całej swojej karierze w NA LCS. Wiosną upadli ciężko, odpadli z ćwierćfinałów w play-offach i wymyślali zupełnie nową blokadę na drogach każdego tygodnia sezonu regularnego.

Tego lata zaczęło się dokładnie w ten sam sposób, ale potem się odwrócili. przełącznik. Nazwij to szczęściem, nazwij to cudem lub nazwij to powrotem – to nie ma znaczenia. Coś kliknęło na C9 po tym, jak przez kilka tygodni odrzucał pozornie obłąkane decyzje trenera Boka „Reapereda” Han-gyu. Bez względu na to, co spowodowało powrót do rzeczywistości, skład C9 mógł nagle znów współpracować, w tym subskrybenci Akademii.

To samo dotyczyło TSM, którzy byli chwaleni za wytrwałość w scrimach, mimo przegrywania gry za meczem z powodu nieporozumień i presji, aż w końcu zaczęli sobie ufać po połowie sezonu. W ten weekend obaj byli tytaniLCS mają szansę odzyskać swoje miejsce jako zespoły najwyższej klasy. Jeśli wygrają mecze w półfinałach, awansują, aby w końcu uzyskać szansę na zdobycie kolejnego tytułu.

Jest jednak problem. Stoją naprzeciw siebie, a to oznacza, że ​​tylko jeden z nich będzie kontynuował i tylko jeden z nich będzie mógł wrócić na szczyt.

Ta bitwa trwa latami. TSM i C9 ścierały się w finale więcej razy niż większość zespołów zmierzyła się ze sobą w jakiejkolwiek ważnej roli w Ameryce Północnej. Søren „Bjergsen” Bjerg z TSM i Nicolaj Jensen z C9 od lat rywalizują o tytuł najlepszego środkowego w regionie. Mimo wszystko ta seria do zwycięstwa pięciu, mecz półfinałowy, który nawet nie decyduje o mistrzostwie, może być najważniejszą walką w ich karierze.

Dlaczego? Ponieważ to może oznaczać ich powrót. Bez tej wygranej cała ostatnia połowa sezonu w końcu zaczęła zdobywać zwycięstwa i wyglądać, jakby ich dawne ja nie poszło na marne. Pewnie,nadal byłby to postęp, ale nie mieliby za to nic do pokazania. Przerażające jest to, że jeden z nich z pewnością znajdzie się na tej pozycji po tym weekendzie, więc od jakiegoś czasu stawki nie były tak wysokie.

C9 to z pewnością faworyci do sobotniej serii, ale nie o wiele. Chociaż prawdą jest, że C9 nie przegrał gry od tygodni, prawdą jest również, że wiele ich gier nie wyglądało zbyt przekonująco, a to będzie pierwszy prawdziwy test dla ich nowego wymiennego składu. Zwycięstwa TSM, choć mniejsze, były bardziej niszczycielskie i bardziej wykalkulowane. Szczerze mówiąc, może to być gra każdego.

Seria rozpoczyna się jutro o 16:00 czasu CT.